Slavoj Žižek o Heglu w Birkbeck College

zizek

Tego wydarzenia nie mogłem przegapić. Na cykl trzech wykładów Slavoja Žižka (2-4 grudnia 2015 r.) wybrałbym się nawet w przypadku, gdyby ich tematem był nie Hegel, a jajko-niespodzianka. Tym bowiem, co fascynuje w myśli słoweńskiego filozofa jest niepodrabialny sposób patrzenia na rzeczywistość – z ukosa, jak głosi tytuł jednej z jego książek – sprawiający, iż z każdego tematu wyprowadzić potrafi on olśniewające wnioski.

Wchodzący w skład Uniwersytetu Londyńskiego Birkbeck College mieści się przy Malet Street, w samym sercu Bloomsbury, akademickiego centrum Londynu. Tuż obok wznosi się przywodząca na myśl socrealizm wieża Senate House Library, zaś po drugiej stronie mieści się kampus University College London. Pomiędzy, na Torrington Square, w każdy czwartek odbywa się przyciągający setki, a może tysiące studentów targ, na którym zjeść można w godzinach lunchu smakowite mięso z grilla. W kilka minut dochodzi się stąd na Russell Square i do znajdujących się w jego pobliżu świetnie zaopatrzonych księgarni i antykwariatów, w których piwnicach buszować można godzinami. Nie trudno się zatem domyślić, że już sam spacer przez tę część miasta wprowadził mnie w odpowiedni do okazji nastrój.

Birkbeck College to formalnie główne miejsce zatrudnienia Slavoja Žižka. Zajmuje on tam stanowisko o bardzo ładnej nazwie: International Director (choć może bardziej adekwatny do jego temperamentu byłby przymiotnik „Intergalactical”). Prawda jest jednak taka, że większą część roku spędza on na wykładach i konferencjach w różnych częściach świata, do Birkbeck wpadając tylko od czasu do czasu. Nie dziwi więc, że na cykl wykładów o Heglu trzeba było zapisywać się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Dostępne miejsca szybko zostały wypełnione, mimo niełatwej tematyki.

Wykład 1: Full Žižek Experience

Jeżeli jednak ktoś obawiał się, że rzucony zostanie od razu na głęboką wodę niemieckiego idealizmu, to przynajmniej pierwszego dnia odetchnąć musiał z ulgą. Od razu okazało się bowiem, że filozof zamierza nieco zmienić przewidziany program i o Heglu wspomniał tylko krótko na samym początku wykładu. Jak jednak zauważyła prowadząca spotkanie prof. Jacqueline Rose, w pewnym sensie Žižek mówi o Heglu nawet wtedy, gdy o nim nie mówi. I chyba tylko w ten sposób bronić można trwającego półtorej godziny potoku myśli i słów, wygłaszanych w niemożliwym do podrobienia stylu i z akcentem, który jest cechą charakterystyczną Žižka tak samo jak niechlujny t-shirt i rozwichrzona broda.

Bezsensem wydaje się próba sparafrazowania czy streszczenia Žižkowego wystąpienia, składającego się z urywanych wątków, dygresji od dygresji i przynajmniej kilku obserwacji, które były dla filozofa „most crucial”. Poruszane kwestie – a były to m.in. ISIS, zamachy w Paryżu, kanadyjski rasizm, afrykański feminizm, stosunki żydowsko-palestyńskie i lewicowa nietolerancja – okraszone kilkoma jugosłowiańskimi dowcipami i anegdotami złożyły się na wypowiedź, którą, w zależności od nastawienia słuchacza, równie dobrze uznać można za błyskotliwą syntezę, co za chaotyczny bełkot wariata.

Gdyby nie interwencja prowadzącej, która równo po upływie 90 minut przerwała wykład i otworzyła sesję pytań, Žižek mówiłby do momentu wyczerpania słuchaczy – bo przecież nie własnego materiału.

Wykład 2: Not a complete idiot

Wykład nazajutrz był zaprzeczeniem pierwszego. Žižek, w sposób jak na niego skrajnie uporządkowany, przez prawie dwie godziny polemizował z interpretacją Hegla zaproponowaną przez Roberta Brandoma. Ambicją Amerykanina jest przedstawienie Hegla w sposób przystępny dla filozofów niekontynentalnych (czyli analitycznych). Chwaląc swojego przeciwnika – “he’s not a complete idiot (as you know there are two kinds of people in the world: idiots and not complete idiots)” – zarzucił mu jednocześnie nadmierne uproszczenie myśli Hegla. Następnie, punkt po punkcie wskazywał, w których miejscach Brandom popełnia grzech symplifikacji lub jest „zbyt mało heglowski”.

Jednak nie sama polemika z amerykańskim filozofem była sednem wykładu. Istotą była, oczywiście niezwykle oświecająca interpretacja najważniejszych koncepcji Hegla. Sięgając do zrozumiałych przykładów, nie rezygnując do końca z jugosłowiańskich dowcipów, Žižek porywająco tłumaczył podstawy heglowskiej ontologii i epistemologii. Nawet jeśli w kilku miejscach porzucał wątek, tłumacząc, że nie ma czasu, by wchodzić w szczegóły, rezultatem było wytworzenie u słuchających wrażenia, iż uzyskali zrozumienie zawiłości dialektyki autora Fenomenologii ducha. Powiedzmy od razu, że jest to najwięcej, na co liczyć może wykładowca, i co osiągnąć potrafią bardzo nieliczni.

Wykład 3: Fuck life

W związku z tym, że drugiego dnia Žižek rozgadał się tak, iż na pytania nie starczyło już czasu, trzecie spotkanie rozpocząć miało się właśnie od nich. I tak rzeczywiście się stało. Mało tego – pytania i odpowiedzi wypełniły całe dwie godziny (w końcu dlaczego nie? „Fuck life”, jak mawia Slavoj). Jeśli pierwszy wykład był improwizacją, a drugi – systematycznym wywodem, trzeciego dnia słuchacze otrzymali coś pomiędzy. Przewagę mieli niewątpliwie ci, którzy przeczytali wcześniej jedną z najnowszych książek filozofa (wokół której osnute miały być zresztą wykłady) – Absolute Recoil z 2014 r., albowiem Žižek odwoływał się, choć nie zawsze wprost, do przedstawionych w niej argumentów na rzecz nowej wizji materializmu.

Poruszając wiele wątków, sporo czasu poświęcił Žižek na objaśnienie relacji pomiędzy swoim odczytaniem Heglowskiej dialektyki a Derridiańską dekonstrukcją. Zabawnie charakteryzował przy tym niektóre pisma francuskiego filozofa, których pierwsze 30 stron to zwykle „retoryczne piruety o tym, czy ja piszę ten tekst, czy to on mnie pisze – aż czasem chce się powiedzieć ‘pierdol się, mów do rzeczy’”. Jest to reakcja znana każdemu, kto mierzył się z lekturą książek i esejów Derridy, usiłując wychwycić z nich coś poza nieustanną samonegacją.

And so on

Jak zauważyłem na wstępie, osobiście Žižka, bez względu na temat wypowiedzi, słuchać mógłbym godzinami. Jego sposób postrzegania rzeczywistości nieustannie kwestionującego kategorie samego postrzeżenia – zawsze narażonego na ideologizację – jest dla mnie wzorcem aktywności filozoficznej, polegającej na próbie zachowania stanu ustawicznego zdziwienia światem. Grudniowe wykłady były niezwykłą szansą na kilkugodzinne wejrzenie w sposób myślenia słoweńskiego filozofa, być może nawet spojrzenia na świat jego oczami.

Postronnych słuchaczy Žižek zaskoczyć musiał głębią swojej filozoficznej erudycji i zdolnością do systematycznej analizy, które to cechy przesłania bardzo często w jego wystąpieniach coś, co określić można mianem popkulturowego kabotyństwa. Nie dajmy się zwieść: Slavoj Žižek jest – choć sam może w to wątpić – rasowym profesorem filozofii. Po prostu nie jest nudziarzem.

Wykładów – zamieszczonych pod zwodniczymi tytułami – posłuchać można na stronie Backdoor Broadcast Company.

Dodaj komentarz